Remis na Stamford Bridge

Drużyna West Hamu zremisowała na wyjeździe z Chelsea Londyn 2:2. Przed spotkaniem wielu Kibiców wzięłoby taki wynik w ciemno, jednak po meczu to gospodarze byli bardziej zadowoleni z jednego punktu. Bramki dla The Hammers strzelali Manuel Lanzini i Andy Carroll. Chelsea odpowiedziała dwoma trafieniami Cesca Fabregasa.

Slaven Bilić na spotkanie z lokalnym rywalem wystawił bardzo mocny skład. W ataku od pierwszych minut zagrał Diafra Sakho wspierany przez tercet Valencia-Lanzini-Payet. Michail Antonio znowu został przesunięty do obrony.

SKLAD

Młoty ruszyły do ataku od pierwszych minut. Szybkie wymiany podań, gra kombinacyjna – przyjemnie się to oglądało.

W okolicach 10. minuty do głosu doszli jednak gospodarze wymuszając na piłkarzach WHU kilka błędów. Najbardziej pamiętnym było podanie Payeta do Adriana. Piłka była mocna i wysoka. Nasz bramkarz musiał podbić ją sobie dwa razy zanim wybił ją do przodu. Na szczęście skończyło się to dla nas szczęśliwie.

W 17. minucie meczu wyszliśmy na prowadzenie. Manuel Lanzini dostał piłkę tuż przed polem karnym. Uderzył opadającą piłkę pod poprzeczkę i zdobył gola.

Dalsza część pierwszej połowy to szybka i efektowna wymiana ciosów. Swoje szanse mieli zarówno gospodarze (groźne strzały Remy’ego i Williana) jak i goście (strzał Cresswella po kombinacyjnej akcji, oraz szansa Sakho). Ostatecznie jednak do Chelsea udało się zdobyć bramkę do szatni.

Winston Reid faulował tuż przed polem karnym Oscara. Do rzutu wolnego podszedł Cesc Fabregas. Hiszpan uderzył perfekcyjnie i trafił w samo okienko.

W drugiej połowie dalej oglądaliśmy wyrównany mecz. Bliscy podwyższenia wyniku byli Oscar i John Terry. Dobrze w bramce spisywał się jednak Adrian.

W 57. minucie meczu bardzo efektowny kontratak przeprowadzili goście. Piłkę przechwycił Diafra Sakho i pognał w stronę bramki Courtoisa. W ostatnim momencie podał na skrzydło do Aarona Cresswella. Wydawało się, że nasz obrońca będzie szukał dośrodkowania, lecz ten zdecydował się na strzał. Piłka trafiła jednak w poprzeczkę i wyszła w boisko.

Trzy minuty później Diafrę Sakho zmienił Andy Carroll. Anglik zaliczył prawdziwe wejście smoka, gdyż już po minucie świętował zdobycie bramki na 2:1. Pięknym podaniem popisał się Payet, a Andy pokazał, że umie strzelać nie tylko głową.

Po stracie bramki, Chelsea rzuciła się do ataku. Dobre sytuacje mieli Oscar i Fabregas. W obu przypadkach zabrakło jednak celności.

Młoty odpowiedziały próbami Carrolla (już normalnie, z głowy)i Payeta. Na wielkie brawa zasługuje rajd Emmanuela Emenike z 86. minuty. Nas napastnik przedarł się skrzydłem, podał do środka i niewiele zabrakło by piłka doszła do będącego tuż przed bramką Andy’ego Carrolla.

Chwilę później kolejną okazję miał Carroll. Po jego strzale głową, piłkę z linii bramkowej wybił John Obi Mikel.

Niestety w 88. minucie sędzia podyktował rzut karny dla Chelsea. Wydaje mi się, że Michail Antonio owszem w tej sytuacji faulował, jednak do zdarzenia doszło przed polem karnym. Sami oceńcie:

Sędzia doliczył aż 5 minut. Była to nerwowa końcówka. Nie brakowało przepychanek, nieczystych zagrań. Obie drużyny miały też swoje szanse na zmianę wyniku. Ostatecznie jednak mecz zakończył się remisem 2:2.

Nagrody w Lidze Typerów  sponsoruje piłkarski sklep ISS-sport oferujący stroje piłkarskie