Pellegrini: To był świetny występ po pierwszych dziesięciu minutach

West Ham United wygrał z Fulham w piątkowych derbach Londynu 3:1. Jako pierwsi na prowadzenie wyszli goście, jednak zespół prowadzony przez Manuela Pellegriniego odpowiednio zareagował i zdołał przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę.

Ryan Babel jako pierwszy wpisał się na listę strzelców, co zadziałało motywująco na podopiecznych chilijskiego szkoleniowca. Pellegrini nie potrafił wytłumaczyć kiepskiego początku meczu, jednak pochwalił zawodników The Hammers za sposób, w jaki odegrali się swoim rywalom. Gole dla gospodarzy zdobywali Chicharito, Issa Diop oraz Michail Antonio.

– Ospale weszliśmy w mecz. Pierwszych dziesięć minut było szalonych. Przeciwnicy stwarzali sobie klarowne sytuacje, zdobyli gola oraz groźnie atakowali. 

– Po tych niezrozumiałych dziesięciu minutach zagraliśmy –  w mojej ocenie – bardzo dobrze. Zdobyliśmy trzy bramki, mieliśmy trzy lub cztery dogodne okazje. Bez tych początkowych minut to był kompletny mecz w wykonaniu mojego zespołu.

– Nie mogę znaleźć wytłumaczenia. Być może byliśmy zbyt rozproszeni. Najważniejsze, że udało nam się odwrócić losy meczu na naszą korzyść. 

– Z ławki trenerskiej nie widziałem w jaki sposób została zdobyta bramka Chicharito. Po spotkaniu widziałem, że zagrał ręką, ale podczas meczu mało kto widział dokładnie co tam się stało. Nie wydaje mi się, by to zmieniło przebieg meczu. Ostatecznie strzeliliśmy jeszcze dwie bramki i stworzyliśmy trzy lub cztery sytuacje obronione przez bramkarza gości. 

Menadżer West Hamu był podekscytowany powrotem Manuela Lanziniego na boisko. Argentyńczyk wrócił do pełni sił po długotrwałej kontuzji kolana.

– Oczywiście nie tylko Manuel Lanzini wraca do zdrowia. Sił nabiera też Marko Arnautović, dobrze radzi sobie Samir Nasri. W przyszłym tygodniu wróci też do nas Fabian Balbuena. Oczywiście, nigdy nie narzekałem, gdy nie osiągaliśmy korzystnych wyników, jednak gra z dziewięcioma kontuzjowanymi piłkarzami jest ciężka. 

– Marko starał się dziś z całych sił. Nieszczęśliwie dla niego bramkarz rywali dobrze dziś bronił. Arnie asystował przy golu Antonio, więc wierzę, że z każdym tygodniem będzie zbliżał się do swojej najwyższej formy.