Najważniejszy mecz sezonu

Premier League powoli wchodzi w decydującą fazę. Piłkarze West Hamu rozegrają jeszcze dziewięć spotkań, a każdy z nich będzie dla klubu Najważniejszym Meczem Sezonu w walce o zachowanie statusu klubu z elity angielskiej piłki. Najbliższe spotkanie z Burnley na własnym obiekcie jest niezwykle ważne i nieważne w jakim stylu, ale trzy punkty muszą zostać we wschodniej części Londynu. 

To jak ważne jest to spotkanie dla Młotów idealnie obrazuje tabela Premier League. Zespół Davida Moyesa zajmuje 14 miejsce w tabeli Premier League (niby nie najgorzej), ale nad strefą spadkową mamy tylko trzy punkty! Jedna, dwie kolejne porażki mogą nas z powrotem wciągnąć do strefy spadkowej, a biorąc pod uwagę nasz terminarz to utrzymanie było by bardzo bardzo, ale to bardzo trudne do osiągnięcia.

Najbliższa kolejka Premier League układa się w miarę dobrze dla Młotów, gdyż rywale z dołu tabeli grają albo między sobą, albo z rywalami z ligowej elity.

Everton – Brighton, Huddersfield – Swansea, Newcastle – Southampton, Chelsea – Crystal Palace, Bournemouth – Tottenham, Stoke – Manchester City. 

To najciekawsze spotkania, które bezpośrednio dotyczą klubu z London Stadium. Musimy patrzeć przede wszystkim na siebie to proste, ale przy ewentualnej wygranej z Burnley, triumfach Chelsea i City nad Palace i Stoke(co jest bardzo prawdopodobne) nasza przewaga w tabeli nad strefą spadkową może wzrosnąć do sześciu punktów.

Ale zajmijmy się naszym spotkaniem z The Clarets. Rywale są w bardzo dobrej pozycji, ponieważ zdobyli już 40 punktów w tabeli i są na siódmym miejscu i ze spokojem patrzą na to co dzieje się u dołu tabeli. Choć ostatnia forma Burnley nie imponuje. W miniony weekend wygrali z Evertonem po raz pierwszy od 12 spotkań! Wcześniejsza wygrana miała miejsce 12 grudnia! Naszym głównym atutem w sobotę zdecydowanie będzie London Stadium i Claret & Blue Army. Kibice wiedzą jak bardzo ważny będzie to mecz i z pewnością będą wspierać piłkarzy The Irons.

West Ham na własnym stadionie spisuje się ostatnio bardzo dobrze. W ostatnich dziewięciu spotkaniach przegrał tylko jeden raz z Newcastle. A nasi rywale ostatni raz wygrali w delegacji w listopadzie. To kolejna kwestia na korzyść Młotów.

Inny aspekt to bezpośrednie spotkania pomiędzy Burnley i West Ham United. W historii Premier League te kluby spotkały się siedmiokrotnie (5 zwycięstw WHU, jeden remis, jedna porażka). Co ciekawe Młoty odnosiły zwycięstwa we wszystkich meczach z Burnley w Premier League na własnym stadionie.

Jakby sięgnąć pamięcią w ostatnią kampanię to mieliśmy bardzo podobną sytuację kiedy na London Stadium mierzyliśmy się ze Swansea City. Drużyna grała słabo i w bezpośrednim pojedynku mierzyła się z Łabędziami. Wygraliśmy 1:0, po ładnym golu Cheikhou Kouyaté, ale styl nie powalał na kolana. Teraz z Burnley również styl i gra schodzi na boczny tor. Najważniejsze są tylko i wyłącznie trzy punkty!

Teraz zajmijmy się składem. W jakim najlepszym zestawieniu powinniśmy wyjść w sobotę na murawę? Oto moje przewidywania.

Zacznijmy od bramki. Adrián San Miguel od momentu wskoczenia do składu Młotów spisywał się bez poważnych zarzutów i wiele razy ratował zespół. Ale teraz gdy w ostatnich dwóch spotkaniach przepuścił osiem goli, w Internecie zawrzało i wielu kibiców domaga się powrotu do bramki Joe Harta. Sam David Moyes zapewniał kilka tygodni temu na konferencji prasowej, że jest przekonany o tym, że reprezentant Anglii dostanie jeszcze swoje szanse w Premier League w tym sezonie. Hart ma “nóż na gardle” ponieważ jest niepewny wyjazdu na Mundial do Rosji i brak gry w WHU nie przybliża go do turnieju. Jednak moim zdaniem za swoją lojalność i cierpliwość kolejną szansę powinien otrzymać Adrián. I tak zapewne będzie.

BRAMKARZ: Adrián

Kolejna formacja to obrona. No i tutaj mamy spory problem. Do końca sezonu wylecieli Sam Byram i Winston Reid. Z urazami i chorobą zmagali się James Collins i Angelo Ogbonna, a do Chin sprzedaliśmy José Fonte. Co tutaj może wymodzić Moyes? Na szczęście wydaje się, że zarówno Ginge jak i Oggy mają być gotowi na Burnley. W obwodzie jest także Declan Rice, który zagrał fatalnie na Liberty Stadium. Pewniakiem do gry w trójce stoperów na ten moment jest Aaron Cresswell (choć ja bym go widział bardziej na wahadle, gdy nie ma Masuaku). Szkot powinien jak najszybciej pójść po rozum do głowy i zdjąć z pierwszego składu Patrice’a Evrę, a przynajmniej na pewno z wahadła. Doświadczony Francuz nie ma już tej szybkości co kiedyś i jeśli ma już grać to bardziej widziałbym go zamiast Cressa na stoperze z lewej strony. Evra ma doświadczenie, umie się dobrze ustawić, a Aaron zdecydowanie daje więcej w ofensywie (6 asyst w tym sezonie). Mam nadzieję, że na to spotkanie wyjdziemy na stoperze z Collinsem, Ogbonną i Cresswellem.

ŚRODEK OBRONY: James Collins, Angelo Ogbonna, Aaron Cresswell

W starciu z Burnley na pewno ważna będzie obsada wahadeł. Na prawej stronie niepodważalnym pewniakiem jest Pablo Zabaleta, który najzwyczajniej nie ma rywalizacji. Byram co chwile łapie kontuzje, a jak gra to w ogóle nie przekonuje. Jeśli chodzi o lewą stronę to liczę, że David Moyes zagra ofensywnie i zobaczymy będącego chyba w najlepszej formie w zespole Michaila Antonio. Taki wariant wypalił niedawno z Watfordem, gdzie wygraliśmy 2:0, a dobrze zbudowany Anglik świetnie zasuwał lewą stroną i miał asystę przy golu Chicharito. Z Burnley musimy wygrać i właśnie tacy zawodnicy jak Antonio mogą zapewnić nam przewagę na skrzydłach.

WAHADŁA: Pablo Zabaleta, Michail Antonio

W środku pola potrzebujemy waleczności, zadziorności i dobrego zabezpieczenia obrońców. Z powodu braku jakiegoś wielkiego wyboru jako defensywni pomocnicy muszą zagrać Mark Noble i Cheikhou Kouyaté. Anglik i Senegalczyk nie zawsze prezentują wysoką formę, ale już nie raz swoim doświadczeniem zapewniali Młotom odpowiedni balans, zabezpieczenie tyłów i tempo gry. Jako ofensywny pomocnik powinien zagrać Manuel Lanzini, który potrzebuje powrotu do formy po kontuzji i takie mecze mogą być przełamaniem dla Jewela. Inną opcją jest João Mário, ale Portugalczyk gra bardzo podobnie do Manu i gra tych zawodników obok siebie nie do końca się sprawdza (widzieliśmy to z Liverpoolem). Zapewne wypożyczony z Interu Mediolan piłkarz usiądzie na ławce rezerwowych i pojawi się w drugiej połowie.

ŚRODEK POLA: Mark Noble, Cheikhou Kouyaté, Manuel Lanzini

W ataku sprawa raczej jest prosta. Zagrać muszą Marko Arnautović i Javier Hernández. Obaj w tym sezonie strzelili siedem goli. Nasza drużyna jest uzależniona od formy Arniego (jak kiedyś od Payeta) i od Austriaka i Meksykanina bardzo dużo będzie zależało w końcówce sezonu. W ataku może zagrać także Antonio, ale on jest chyba bardziej potrzebny w tym meczu na skrzydle. Na więcej szans czeka Jordan Hugill, którego zaangażowanie i chęć pokazania swojej wartości może pomóc zespołowi w następnych spotkaniach.

ATAK: Marko Arnautović, Javier Hernández

Co jak co, ale ja wierzę, że się utrzymamy. Kluczowe będą spotkania u siebie z Burnley, Southampton, Stoke i Evertonem. Jesteśmy w stanie w każdym z nich sięgnąć po trzy punkty i zapewnić sobie byt w Premier League, lecz nie będzie to łatwe i wymaga sto procent koncentracji i zaangażowania zawodników oraz wsparcia fanów. Do tego dochodzą spotkania wyjazdowe z Chelsea, Arsenalem i Leicester City oraz ciężkie u siebie z Manchesterem United i Manchesterem City. W tych pięciu grach ciężko będzie o punkty, ale już nie raz nasi piłkarze (choć ostatnio rzadko) nas pozytywnie zaskakiwali. Dużym plusem tego ciężkiego terminarza jest rozgrywanie aż sześciu na dziewięć meczów na własnym obiekcie.

Jednak teraz tylko i wyłącznie musimy skupić się na Burnley i wygraniu tego spotkania za wszelką cenę. Wygrana dałaby Młotom trochę oddechu i polepszyła morale w zespole. Po starciu z The Clarets mamy aż trzy tygodnie przerwy w rozgrywkach (pod koniec miesiąca kolejny arcyważny mecz u siebie z Southampton) i impuls w postaci wygranej jest bardzo potrzebny!

Piotrek Świtalski

Fanatyk wszystkiego co związane z West Ham United. piotrswitalski91@gmail.com