Wygrana z Sunderlandem mimo słabej postawy

Drużyna West Hamu pokonała na własnym stadionie prowadzony przez Sama Allardyce’a Sunderland 1:0. Zwycięską bramkę dla Młotów zdobył Michail Antonio.

Na mecz z Sunderlandem Slaven Bilić mógł wystawić mocną jedenastkę. Po przerwie związanej z FA Cup, do składu wrócił Sam Byram. W pomocy od pierwszych minut zagrał Manuel Lanzini. Łaka rezerwowych również wyglądała całkiem imponująco. Andy Carroll wyleczył uraz i był gotowy do gry.

sklad_dobry

Mecz rozpoczął się “zgodnie z planem”. Sunderland w pierwszej połowie ograniczał się do defensywy. Długie piłki posyłane do osamotnionego Jermaine’a Defoe nie przynosiły rezultatów. Czarne Koty grały typową dla Sama Allardyce’a taktyką. Zupełnie jak West Ham jeszcze nie tak dawno temu.

Młoty jednak podobnie nie imponowały w ataku. Dośrodkowania Cresswella, czy Payeta były skutecznie czyszczone przez obrońców.

W 19. minucie świetnie piłkę wyprowadził Manuel Lanzini. Argentyńczyk po samotnym rajdzie, podał piłkę do Marka Noble’a a ten z pierwszej uderzył w stronę bramki. Futbolówka leciała idealnie, lecz bramkarz gości sparował strzał na poprzeczkę. Była szansa na naprawdę ładnego gola.

Chwilę później swoją szansę miała drużyna Sunderlandu. Sędzia podyktował rzut wolny tuż przed polem karnym Adriana. Wahbi Khazri podszedł do piłki, uderzył świetną opadającą piłkę, lecz ta trafiła prosto w poprzeczkę.

Bramka padła dopiero w 30. minucie meczu. Michail Antonio przejął na skrzydle piłkę. Wydawało się, że Anglik nie zdoła nic wymyślić w tej sytuacji, jednak Antonio zszedł do środka, zwiódł obrońcę i sprytnie uderzył po ziemi na długi słupek.

Uwagi warta jest też dość nietypowa cieszynka Antonio, po strzelonym golu…

W drugiej połowie oglądaliśmy nieco inny obraz gry. Już od początku drugiej części meczu, goście stwarzali sobie groźne sytuacje podbramkowe. W 47. minucie posłana została długa piłka do Jermaine’a Defoe. Wydawało się, że sytuacja jest pod kontrolą, gdyż krył go James Collins. Nasz obrońca jednak źle obliczył tor lotu i minął się z piłką. Defoe stanął przed świetną szansą, jednak strzelił obok bramki.

Dwie minuty później ponownie strzelał Defoe. Tym razem z jeszcze lepszej pozycji. Anglik nie trafił jednak do bramki. Ostatecznie okazało się jednak, że był na spalonym.

W międzyczasie na boisku pojawili się Andy Carroll (za bezbarwnego Emenike) i Victor Moses (za Manuela Lanziniego).

Strzałów z dystansu próbowali Payet i Moses, lecz ciągłe nie udawało się Młotom zdobyć drugiego gola. Co więcej, bliżej zdobycia bramki byli raczej goście. W 74. minucie Jack Rodwell znalazł się w świetnej sytuacji, praktycznie sam na sam z Adrianem. Uderzył w sam środek bramki, nasz bramkarz wybił piłkę przed siebie. Rodwell próbował dobijać, jednak zrobił to na tyle niefrasobliwie, że piłka trafiła w jego rękę. Futbolówka wpadła do bramki, lecz sędzia wcześniej odgwizdał nieprzepisowe zagranie.

Młoty nie pozostawały dłużne. Chwilę po tej sytuacji, 100% sytuację miał Andy Carroll. Sam Byram świetnie zgrał piłkę głową do środka, Carroll uderzył ale prosto w poprzeczkę.

W końcówce jeszcze dwie dobre sytuacje miał Jack Rodwell. Jakie to szczęście, że ten piłkarz był w sobotę totalnie nieskuteczny.

W końcowych minutach goście postawili wszystko na jedną kartę i grali bardziej otwarty futbol. Młoty niestety zamiast wykorzystać ten fakt i przytrzymać nieco piłkę, traciły ją na potęgę dając rywalom kilka szans na wyrównanie. Ostatecznie jednak mecz zakończył się zwycięstwem 1:0.