W końcu 3 punkty! West Ham 1:0 Swansea

Młoty pokonały na własnym stadionie drużynę Swansea 1:0. Mecz nie należał do najciekawszych, jednak najważniejsze, że wyszliśmy z tego starcia zwycięsko i oddaliliśmy się nieco od strefy spadkowej. Jedyną bramkę w tym meczu zdobył Cheikhou Kouyate.

Przed meczem wielu zastanawiało się jak na ostatnie porazki zareaguje Slaven Bilić. Chorwat w obronie postawił na Masukaku, Collinsa, Fonte i Byrama. W pomocy zagrali Mark Noble i Cheikhou Kouyate, zaś w ofensywną formację stworzyli Snodgrass, Antonio, Lanzini i Ayew.

Pierwszą groźną akcję zobaczyliśmy dopiero w 10. minucie spotkania. Michail Antonio dostał dobre prostopadłe podanie. Biegł z piłką w stronę bramki jednak miał obok siebie dwóch obrońców. Starcie bark w bark i nasz piłkarz padł na murawę w okolicach linii pola karneg. Sędzia jednak nie dopatrzył się faulu.

W 15. minucie dobrą oakzję do zdobycia braki miał Manuel Lanzini. Argentyńczyk był faulowany przed linią pola karnego. Podszedł do piłki i uderzył bezpośrednio z rzutu wolnego. Piłka jednak przeleciała nad poprzeczką.

Pięć minut później dobrym rajdem skrzydłem popisał się Sam Byram. Obrońca dośrodkował piłkę, ta trafiła do zamykającego akcję Antonio. Anglik posłał krótkią ale precyzyjną piłkę do Snodgrassa. Ten był bardzo blisko bramki, zdołał uderzyć głową jednak dbrze w tej sytuacji zachował się Łukasz Fabiański. Polak przy interwencji miał pewne problemy ale ostatecznie utrzymał futbolówkę przed linią bramkową.

W 30. minucie ponownie gościom bardzo pomógł polski bramkarz. Młoty po błędzie obrony przeprowaziły szybką kontrę. Piłkę wprowadzał Mark Noble, podał do Andre Ayew, ten wypatrzył lukę w obronie Swansea, posłał piłkę w skrajny róg, ale świetną nterwencją popisał się Fabiański.

Niestety chwilę później kontuzji nabawił się Michail Antonio. Piłkarz sygnalizował uraz ścięgna udowego. Slaven Bilić nie zwlekał i w 40. minucie wpuścił na boisko Jonathana Calleri’ego.

Tuż przed przerwą padła jedyna bramka w tym meczu. Szybka kontra Młotów, piłka trafiła Do Kouyate. Ten będąc przed polem karnym wybrał strzał zamiast podaia. Decyzja okazała się trafiona. Strzał przy słupku dał nam prowadzenie.

Druga połowa zaczęła się dośc nieśmiało. Kibice mogli nie nieco nudzić, po obu stronach brakowało groźnych sytuacji bramkowych. Młoty prowadziły grę, jednak gdy zbliżaliśmy się do bramki rywala albo akcję niweczyła nasza niedokładnośc, albo skuteczna gra obrony Swansea.

W końvowej części meczu swoje szanse mieli Calleri i Ayew, jednak piłka jak zaczarowana ie chciała wpaśc do siatki.

Na pewno w pamięci kibicom zapadła okazja z 90. minuty, kiedy to Lanzini bardzo efektownym zwoem okiwał na skrzydle dwóch obrońców i wystawił piękną piłkę Calleri’emu. Argentyczyk jednak spektakularnie zmarnował tę sytuację uderzając w boczną siatkę.

Losy meczu mogły się odmienić w doliczonym czasie gry. Sigurdsson dostał dobre podanie i od bramki Randolpha dzielił go tylko Sam Byram. Nasz obrońca świetną interwencją zatrzymał rywala za co zebrał sporo gratulacji od kolegów z drużyny. Gdyby Byram w tej sytuacji zawiódł prawdopodobnie mielibyśmy remis.

Sędzia doliczył aż 5 minut jednak wynik do końa nie uległ zmianie. Młoty wymęczyły to zwycięstwo jednak były to bardzo cenne 3 punkty. Mamy w tym momencie 36 punktów na koncie i widmo spadku mocno się od nas oddaliło.