Remis na Dean Court. Bournemouth 2:2 West Ham

Piłkarze West Hamu zremisowali w wyjazdowym meczu z AFC Bournemouth 2:2. Młoty szybko wyszły na prowadzenie za sprawą trafienia Andriy’a Yarmolenki. W dalszej części meczu swoje trafienia dołożyli King i C. Wilson, zaś Młoty wyrównały po strzale Aarona Cresswella. Niestety w pierwszej połowie poważnie wyglądającej kontuzji nabawił się Łukasz Fabiański. Polski bramkarz musiał opuścić boisko, w jego miejsce wszedł Roberto.

W składzie na mecz z Wisienkami nie było niespodzianek, choć pierwsza informacja na oficjalnej stronie klubu sugerowała, że od pierwszej minuty zagra Robert Snodgrass. Po kilku minutach klub skorygował błąd, Snoddy rozpoczął mecz na ławce, zaś w pierwszej jedenastce zobaczyliśmy Yarmolenkę. Jak się później okazało – był to dobry wybór Manuela Pellegriniego.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Mecz zaczęliśmy bardzo dobrze. Już od pierwszych minut inicjatywa była po naszej stronie. Zaowocowało to golem już w 10. minucie spotkania. Felipe Anderson zagrał piękną, długą piłkę w pole karne. Tam w ekwilibrystyczny sposób niczym Zlatan przyjął ją Sebastien Haller. Francuz przytomnie dostrzegł dobrze ustawionego Yarmolenkę. Podanie do Ukraińca, ten w swoim stylu przyjął piłkę tyłem do bramki, obrócił się i oddał mocny strzał.

Gospodarze szybko podnieśli się po tym golu i już siedem minut później zdobyli bramkę na 1:1. Dośrodkowanie w pole karne, tam jeden z zawodników Bournemouth strącił piłkę głową, dopadł do niej King, który z bliskiej odległości pokonał Łukasza Fabiańskiego. Sędzia początkowo odgwizdał pozycję spaloną, jednak po analizie VAR uznał bramkę.

W 33. minucie Łukasz Fabiański nabawił się kontuzji przy wybijaniu piłki z “piątki”. Uraz okazał się na tyle poważny, że konieczne było przeprowadzenie zmiany. W miejsce Polaka na boisko wszedł Roberto. Hiszpan miał trudny początek meczu. Swój występ rozpoczął serią fatalnych wykopów co szybko zauważyli kibice Bournemouth. Fani żywo reagowali na każdy kontakt z piłką Roberto, próbując go zdeprymować.

W dalszej części pierwszej połowy atakowały głównie Młoty. Szanse mieli Aaron Cresswell (strzał z rzutu wolnego, jednak nad poprzeczką), Mark Noble (ładna kontra Młotów, niestety wykończenie Anglika niecelne) i Angelo Ogbonna (próba strzału głową po stałym fragmencie gry, niestety piłka uderzona nieczysto).

Druga połowa zaczęła się wyśmienicie dla gospodarzy. Gol na 2:1 padł 26 sekund po rozpoczęciu gry od środka. Callum Wilson był dobrze ustawiony przy linii pola karnego (i bardzo blisko linii spalonego). Dostał dobrą piłki, uderzył bez zastanowienia z pierwszej i trafił idealnie przy słupku. 

W 55,. minucie mieliśmy kolejny gol dla gospodarzy jednak na szczęście tym razem VAR był dla nas łaskawy. Sędzia słusznie anulował trafienie ze względu na pozycję spaloną.

W 64. minucie szansę na drugiego gola miał Andriy Yamolenko. Ponownie świetnie obsłużył go Sebastien Haller. Yarmo próbował wkręcić piłkę na długi słupek, jednak rotacja była zbyt mała i futbolówka przeleciała obok słupka.

Chwilę później dobrą szansę miał Callum Wilson. Anglik w indywidualnej akcji minął Issę Diopa i uderzył mocno na bramkę. Na szczęście piłka poleciała prosto w bramkarza i Roberto bez problemu ją wybił na rzut rożny.

Kilka minut później na boisko w miejsce Pablo Fornalsa (niestety kolejny słaby występ) wszedł Manuel Lanzini.

Argentyńczyk ożywił mocno naszą ofensywę. W 70. minucie przejął piłkę na połowie rywala, podał do Yarmolenko, ten przerzucił w pole karne do Andersona. Brazylijczyk próbował pokonał bramkarza strzałem głową, jednak golkiper wyczuł te intencje.

W 73. minucie meczu Roberto znalazł się w sytuacji sam na sam z Callumem Wilsonem. Hiszpan instynktownie wybronił strzał z bliskiej odległości za co należą mu się brawa. Nie był to jednak dobry występ naszego rezerwowego bramkarza. Roberto był bardzo niepewny w polu karnym i miał spore problemy z celnością podań.

Gol na 2:2 padł w 74. minucie spotkania. Yarmolenko świetnie przerzucił piłkę na drugie skrzydło do Andersona. Felipe przytomnie zgrał do wbiegającego w pole karne Cresswella. Anglik uderzył po ziemi z pierwszej piłki, ta jeszcze po drodze odbiła się od obrońców jednak ostatecznie wpadła do bramki. 

Na końcowe minuty Manuel Pellegrini wpuścił Jacka Wilshere’a (w miejsce Marka Noble’a).

Do ostatniego gwizdka wynik nie uległ już zmianie. Młoty wywożą cenny punkt z Dean Court, choć na pewno niektórzy z nas mieli apetyty na więcej. Najważniejsze jednak, że zdobywamy regularnie punkty co owocuje wysoką pozycją w tabeli. Miejmy nadzieję, że będzie ona jeszcze lepsza za tydzień po wygranej z Crystal Palace w derbach Londynu.

Polecamy sklep z gadżetami West Ham United