Premier League. Watford vs West Ham

Po nieco dłuższej przerwie wracamy do rozgrywek Premier League. Już w sobotę podopieczni Slavena Bilicia zagrają na wyjeździe z Watford FC. 

Od ostatniego spotkania minęły już dwa tygodnie. Piłkarze West Hamu na pewno są głodni gry i wyjdą zmotywowani na spotkanie z Watford. Mecz na Vicarage Road będzie szansą na rewanż za ostatnią bolesną porażkę na London Stadium we wrześniu (2:4).

Mecz z Watford u siebie zaczęliśmy bardzo dobrze. Po 33. minutach gry prowadziliśmy 2:0, jednak nasi rywale zdołali wyrównać jeszcze przed przerwą i dołożyć kolejne dwie bramki w drugiej połowie.

Drużyna Waltera Mazzarriego znajduje się obecnie na 13. pozycji w tabeli Premier League mając zaledwie dwa punkty mniej od West Hamu. W sobotę będziemy więc oglądać potyczkę dwóch równorzędnych zespołów. Miejmy nadzieję, że nie zabraknie emocji, a Młoty po 90 minutach będa w dużo lepszych nastrojach niż rywale.

Sytuacja kadrowa

Niestety nadal nie jest jasna sytuacja Andy’ego Carrolla. Nasz napastnik w ostatnim czasie nie mógł trenować z powodu urazu i prawdopodobnie rozpocznie to spotkanie na ławce rezerwowych.

Na szczęście są też dobre wiadomości. Do składu wracają Arthur Masuaku i Aaron Cresswell. Po Pucharze Narodów Afryki odpoczął Adre Ayew i również będzie gotowy do gry.

Na liście kontuzjowanych wciąż znajdują się Angelo Ogbonna i Diafra Sakho.

W drużynie Watford sytuacja kadrowa nie wygląda zbyt ciekawie. Nasi rywale mają aż sześciu zawodników wyłączonych z gry, w większości tych defensywnych. W sobotę na pewno nie zagra Christian Kabasele. Pod znakiem zapytania stoją występy Sebastiana Prodla i Craiga Cathcarta.

Nordin Ambrat pauzuje, Valon Behrami ma problemy ze zdrowiem, podobnie jak bramkarz Costel Pantilimon. Menedżer Watford będzie miał spory problem przy zestawieniu pierwszej jedenastki.

Jak z tym zadaniem poradzi sobie Slaven Bilić? Wydaje mi się, że w obliczu niedyspozycji Carrolla, na szpicy ponownie zobaczymy Michaila Antonio. Spodziewam się ustawienia 4-2-3-1, jednak oczywiście niewykluczone jest, że Chorwat nas czymś zaskoczy.