Antonio cieszy się ze swojego wkładu w remis z Brighton

Czarnoskóry zawodnik West Hamu Michail Antonio rozpoczął mecz z The Seagulls na ławce rezerwowych. Kiedy pojawił się na boisku w drugiej odsłonie spotkania, zdołał wpłynąć na losy meczu, asystując przy bramce Marko Arnautovicia. 

Antonio w asyście Marka Noble’a zameldował się na murawie London Stadium w rezultacie utraty dwóch bramek za sprawą Stephensa i Duffy’ego. Trzeba przyznać, ze Manuel Pellegrini miał nosa stawiając na dwóch Anglików, gdyż oboje asystowali przy trafieniach Marko Arnautovicia.

– Razem z Markiem weszliśmy na boisko w tym samym czasie. Najpierw Noble obsłużył Arniego świetnym podaniem, które zostało zamienione na gola, a później ja wykiwałem obrońców w polu karnym i również odnotowałem asystę. 

– Zdołaliśmy ugrać punkt. Trochę nas to przybiło, gdyż przed meczem zakładaliśmy, że zgarniemy całą pulę. W pewnym momencie straciliśmy dwie bramki, więc cieszymy się z tego jednego oczka. 

– Pozytywem tego spotkania był fakt, że potrafiliśmy podnieść się w ciężkiej sytuacji. Przed nami spotkania z Birmingham i Arsenalem, nad którymi się skupiamy.

Żelazna dyscyplina zawodników Brighton przez większość spotkania działała na nerwy zawodnikom West Hamu. Podopieczni Chrisa Hughtona wyszli na prowadzenie po dwóch stałych fragmentach gry.

– Ciężko było nam przełamać ich opór. Byli dobrze zorganizowani i skuteczni przy stałych fragmentach gry. Boss tłumaczył nam przed meczem: “Mogą nie stworzyć sobie zbyt wielu szans na gola z gry, ale są bardzo groźni w stałych fragmentach gry.” To się potwierdziło, gdyż z tego elementu dwukrotnie punktowali. 

– Nie zwiesiliśmy jednak głowy i walczyliśmy nadal, dzięki czemu zdobyliśmy punkt. 

– Zdecydowanie chciałem pokazać na co mnie stać w ofensywnej roli. Uwielbiam nacierać na bramkę rywali. Chcę kreować szanse kolegom z zespołu. Tego dnia udało mi się zanotować asystę.

– Powinienem lepiej zachować się w momencie, gdy oddawałem strzał z lewej nogi, ale nie udało mi się. Wydaje mi się, że z biegiem czasu będę radził sobie dużo lepiej.

– Jeśli będziesz robił wszystko, co w twojej mocy by pomóc zespołowi i będziesz grał dobrze po wejściu z ławki rezerwowych, w końcu przebijesz się do pierwszego zespołu. Boss zawsze to zauważy i da ci szansę. 

Następnym przeciwnikiem West Hamu będzie Birmingham City. Oba zespoły zmierzą się w ramach trzeciej rundy FA Cup. To będzie piąty mecz The Hammers w przeciągu ostatnich czternastu dni.

– Jestem przyzwyczajony do wysokiej intensywności. Zbierałem szlify piłkarskie w Championship, gdzie rozgrywaliśmy 46. meczy w sezonie. Dla mnie to nic nowego.

– Wszystko w rękach menadżera. Od niego zależy, kiedy i gdzie zagram w nadchodzącym spotkaniu. Liczę na trzy punkty i kontynuację naszej przygody w pucharze.