Pięć punktów przed meczem z Bournemouth

W sobotnie popołudnie West Ham United zweryfikuje swoją formę w meczu 28 kolejki Premier League przeciwko Bournemouth. Zapraszamy do zapoznania się z pięcioma ważnymi punktami przed tą konfrontacją.

Forma wyjazdowa

West Ham United w ostatnich miesiącach radzi sobie znakomicie w delegacjach. Młoty przegrały tylko raz w siedmiu ligowych spotkaniach z dala od domu, warto zaznaczyć, że sylwestrowy mecz z Leicester zakończony porażką 1:0 był niezwykle wyrównany i z całą pewnością remis byłby bardziej sprawiedliwym wynikiem. Od momentu przejęcia sterów przez Slavena Bilicia drużyna wywalczyła 11 zwycięstw, 10 remisów i 11 porażek w 32 ligowych spotkaniach rozgrywanych poza domem. Już same 43 punkty w zwykłym sezonie byłyby dopuszczalnym wynikiem, a to przecież tylko dorobek zdobyty w meczach wyjazdowych i to z pominięciem sześciu kolejek.

Niedojrzałe Wisienki?

Forma The Cherries w ostatnim czasie nie zachwyca. Bournemouth w ośmiu meczach udało się uzbierać jedynie trzy oczka. Od pamiętnej porażki 0:3 z Arsenalem zespół Artura Boruca notuje wyraźny spadek formy. Podopieczni Eddiego Howe’a zdobyli zaledwie 8 bramek, przy jednoczesnej stracie 21 goli i zostali zepchnięci z 9 lokaty na 14 miejsce. Entuzjazm z początku sezonu nieco osłabł i kibice drużyny z Vitalyti Stadium przypomnieli sobie, że jeszcze dwa sezony temu ich ulubieńcy występowali w Championship. Mimo wszystko w ostatnim tygodniu Bournemuth zremisowało z Manchesterem United i oddaliło od siebie widmo spadku z ligi.

Powrót Antonio

Anglik bez wątpienia stanowi o sile ofensywnej i Młoty bez Antonio nie są aż tak groźną drużyną. Slaven Bilić na konferencji prasowej chwalił pomocnika między innymi za jego zaangażowanie i ogromną ilość sprintów, jakie wykonuje w trakcie trwania meczu. Michail Antonio dzięki swoim walorom fizycznym sprawia bardzo dużo problemów obronie rywala. Anglik lubi pognać z piłką na skrzydle, rozciągnąć defensorów przeciwnika i zagrać piłkę do środka. W sobotnim spotkaniu powraca po jednomeczowym zawieszeniu i ze zdwojoną siłą będzie utrudniał życie bocznym obrońcom Bournemouth. Mówiąc prościej Michail Antonio w nieco ponad rok stał się kluczowym zawodnikiem we wschodnim Londynie.

Wracamy do punktu wyjścia

Bilić na konferencji przyznał, że Kouyate marnuje swój potencjał na boku obrony i pomimo sporej uniwersalności Senegalczyka w sobotę możemy się spodziewać jego występu w pomocy. Sam Byram podobno zaimponował Chorwatowi swoim krótkim występem przeciwko Chelsea i prawdopodobnie zobaczymy go w miejscu, oddelegowanego na środek boiska, Cheikhou Kouyate. Szkoleniowiec Młotów będzie miał niemały ból głowy przy zestawianiu jedenastki – o dwa miejsca cofniętych pomocników będzie rywalizowało aż trzech graczy: kapitan Mark Noble, Pedro Obiang i właśnie Cheikhou Kouyate. Slaven będzie musiał również obstawić pozycje ofensywne. O miejsce za Andym Carrollem będzie konkurowało dodatkowo 5 zawodników: Michail Antonio, Manuel Lanzini, Sofiane Feghouli, Andre Ayew i Robert Snodgrass.

Wspólne więzi

Pomimo tego, że oba klubu dzieli 100 mil, istnieje wiele powiązań między West Hamem, a Bournemouth. John Bond, Harry Redkanpp i Jimmy Quinn wszyscy z nich występowali w bordowo-błękitnych koszulkach i wszyscy zostali trenerami The Cherries. Wielu graczy na przestrzeni lat reprezentowało oba kluby, są to: John Arnott, Bobby Barnes, Ian Bishop, Phil Brignull, Jack Collison, Jermain Defoe, Anthony Edgar, Rio Ferdinand, Carl Fletcher, Dale Gordon, Trevor Hartley, Stephen Henderson, Zavon Hines, Pat Holland, Matt Holmes, Bobby Howe, David James, Steve Jones, Bill Kitchener, Everald La Ronde, Ted MacDougall, Scott Mean, Keith Miller, Paul Mitchell, Nicky Morgan, Emmanuel Omoyinmi, Keith Rowland, Tony Scott, Tommy Southren, Marek Stech i Mark Watson. Obecnie jeden z absolwentów naszej akademii – Junior Stanislas – znajduje się w kadrze Bournemouth, natomiast asystentem Howe’a jest Jason Tindall, czyli syn długoletniego scouta West Hamu – Jimmy’ego Tindalla. No i oczywiście Jack Wilshere, który jest kibicem Młotów!