Na dobry początek… zimny prysznic. West Ham 0:5 Man City

Chyba tylko najwięksi optymiści spodziewali się punktów w tym meczu, jednak porażka u siebie aż 0:5 to nie jest wynik który napawa optymizmem. Młoty momentami walczyły dzielnie, szczególnie w pierwszej połowie, ale niestety w sobotę przyszło nam się zmierzyć z rywalem z zupełnie innej półki. Bramki dla gości strzelali Raheem Sterlin (x3) Gabriel Jesus i Sergio Aguero.

Wszyscy wiedzieliśmy, że to nie będzie łatwy start sezonu. Gdzieś w głowie była ta nadzieja, że  piłkarze City to przecież też ludzie, że może przytrafić im się gorszy dzień, że Młoty poniesie doping kibiców na własnym stadionie i być może uda nam się urwać punkty mistrzowi Anglii. Niestety nic takiego nie miało miejsca.

Manuel Pellegrini zagrał bardzo mocną jedenastką. W porównaniu do ostatnich meczów sparingowych, zobaczyliśmy jedną zmianę. Od pierwszych minut zagrał Michail Antonio a Pablo Fornals rozpoczął mecz na ławce rezerwowych.

West Ham zaczął spotkanie naprawdę dobrze. Widać było kilka zmian taktycznych w porównaniu z poprzednim sezonem:

  • graliśmy wysokim pressingiem, nie dając rywalowi swobody na ich własnej połowie
  • piłkarze ofensywni konsekwentnie wracali do defensywy i dzielnie walczyli w obronie
  • nasi zawodnicy skupiali się na grze krótkimi podaniami

Nowe podejście początkowo zdawało egzamin. W pierwszych minutach graliśmy jak równy z równym. W 7. minucie szansę w polu karnym miał Lanzini, niestety przegrał pojedynek z obrońcą. Argentyńczyk został przewrócony, jednak sędzia nie dopatrzył się faulu. Chwilę później strzałem z dystansu zrewanżował się Mahrez. Łukasz Fabiański bardzo ładnie wybił piłkę na rzut rożny.

Młoty grały swoje i w dalszej części meczu oglądaliśmy wyrównaną wymianę ciosów. W 15. minucie Silva uderzył z dystansu, jednak piłka przeleciała obok bramki. Trzy minuty po tym strzale Młoty przeprowadził ciekawą kontrę. Piłkę rozgrywali Antonio z Hallerem, była szansa na przewagę liczebną w polu karnym przeciwnika, jednak nasi zawodnicy ostatecznie zgubili piłkę.

Z czasem goście zaczęli wchodzić w swój naturalny rytm. Młoty wciąż stawiały opór, jednak widać było, że z każdą minutą piłkarze Pepa Guardioli grają na coraz większym luzie. W 21. minucie dobrą szansę miał Mahrez. Zawodnik dostał piłkę w polu karnym, zamarkował strzał kładąc na ziemi Creswella, uderzył na krótki słupek, jednak strzał był niecelny.

To dobry moment, by poświęć chwilę na ocenę gry naszych obrońców. Niestety bardzo słaby mecz rozegrał Issa Diop. Sytuacja z 22. minuty kiedy nie do końca zrozumieli się z Łukaszem Fabiańskim była tylko początkiem całego serialu wpadek Issy Diopa. Szybkościowo wyraźnie odstawał Cresswell, jednak umówmy się – jeśli ma się na przeciwko Mahreza i Walkera, trudno jest dotrzymać kroku.

Pierwszy gol dla Manchesteru City padł w 25. minucie meczu. Kyle Walker pięknie minął Cresswella na skrzydle, podał do środka tam dobrze ustawiony był Gabriel Jesus. Brazylijczyk wsadził nogę i pewnie pokonał Łukasza Fabiańskiego. 

Piłkarze West Hamu na stratę gola zareagowali bez paniki co mogło się podobać. Goście mieli swoje okazje, ale i Młoty nie pozostawały dłużne – W 35, minucie przed dobrą szansą stanął Haller. Francuz miał jednak trudną pozycję, próbował strzelać stojąc tyłem do bramki. Strzał był niestety zbyt lekki, by zaskoczyć Edersona.

Schodziliśmy do szatni przy wyniku 0:1. Mimo wyniku gra Młotów mogła się podobać. Niestety piłkarze Manchesteru City w drugiej połowie rozwiali wszelkie wątpliwości.

Po przerwie w miejsce Michaila Antoio wszedł Pablo Fornals.

Niestety dalsze notatki z meczu to praktycznie same gole Manchesteru City i kontrowersyjne decyzje sędziego…

Bramka na 2:0 padła w 51. minucie. Kevin de Buyne popisał się świetnym rajdem środkiem boiska. Dobrze podał do wychodzącego Sterlinga, ten bez problemu skierował piłkę do bramki. 

W 54. minucie na tablicy wyników mieliśmy już 0:3. Bramka gości nie została jednak uznana. Raheem Sterling tym razem w roli asystującego, świetnie podał do środka do Gabriela Jesusa. Brazylijczyk wpakował piłkę do siatki, jednak sędzia wskazał na sprawdzenie sytuacji przez sędziów VAR. Rzeczywiście, jak widać na zdjęciu niżej, Raheem Sterling znajdował się na minimalnym spalonym.

Image may contain: one or more people, people playing sport, outdoor and text

Sytuacja wzbudziła wiele kontrowersji na Twitterze. Wielu kibiców uważa, że milimetry nie powinny decydować o spalonym. Jakie jest Wasze zdanie?

W międzyczasie na boisku pojawił się Robert Snodgrass, wszedł w miejsce Jacka Wilshere’a.

W 60. minucie Issa Diop był bliski zdobycia bramki. Dobrze z wrzutu wolnego dośrodkował Robert Snodgrass. Walkę w powietrzu wygrał Diop, jednak uderzył zbyt wysoko.Kilkanaście minut później oglądaliśmy chyba najlepszą sytuację Młotów w tym meczu. Dośrodkowanie w pole karne i Chicharito uderzył piłkę kolanem w stronę bramki. Strzał z trudem wybronił Ederson, dobijał  jeszcze głową Manuel Lanzini, jednak i tym razem Ederson w porę zareagował.

Dwie minuty później mieliśmy już 3:0. Świetne podanie nad obrońcami otrzymał Raheem Sterling i znalazł się w sytuacji sam na sam z Łukaszem Fabiańskim. Anglik wpakował piłkę do siatki efektownym lobem. I tym razem sędzia postanowił sprawdzić tę bramkę systemem VAR. Decyzja o golu została jednak podtrzymana.

W 83. minucie wpadkę zaliczył Łukasz Fabiański, który próbując wybić piłkę podał ją idealnie pod nogi rywala. Futbolówkę przejął Mahrez, wszedł w pole karne, minął Issę Diopa, jednak nas obrońca sfaulował piłkarza City. Sędzia nie miał wątpliwości – rzut karny.

Do piłki podszedł Sergio Aguero, który wszedł na boisko w drugiej części meczu. Argentyńczyk uderzył w lewy róg Łukasza Fabiańskiego. Polak wyczuł te intencje i wybronił jedenastkę. Niestety tym razem VAR okazał się bezlitosny dla nas. Sędzia dopatrzył się złamania przepisów przy rzucie karnym. Jedenastka została powtórzona. Tym razem Aguero się nie pomylił i Manchester City prowadził już 4:0.

Gol na 5:0 padł w doliczonym czasie gry, tym samym hat-tricka skompletował Raheem Sterling. Prostopadłe podanie, Sterling ponownie w sytuacji sam na sam  spokojnym strzałem pokonał Fabiańskiego.

Wiem, że absurdem jest szukanie pozytywów w meczu, który zakończył się wynikiem 0:5, jednak podejmę się tej próby. Największa dobra wiadomość jest taka, że mamy jeden mecz z City w tym sezonie już za sobą 🙂 Co więcej – gra w pierwszej połowie mogła się podobać, mam nadzieję że w kolejnej kolejce będziemy mogli pokazać pełnię umiejętności.