Dreszczowiec na Upton Park. West Ham lepszy od Liverpoolu

Dla takich meczów warto być Kibicem! Napisałem to już kilka razy w tym sezonie i z czystym sumieniem piszę jeszcze raz. Podopieczni Slavena Bilicia pokonali na Upton Park Liverpool FC 2:1 i zagrają w kolejnej rundzie FA Cup. Zwycięstwo Młotom dał gol Angelo Ogbonny w ostatniej minucie dogrywki.

We wtorkowy wieczór oglądaliśmy mecz pełen walki i emocji. Nie brakowało szans bramkowych, walki w środku pola, ostrej gry i poświęcenia. Drużyna gości momentami wyglądała lepiej od gospodarzy, lecz ostatecznie to West Ham zmierzy się z Blackburn Rovers w kolejnej rundzie FA Cup.

post

Mecz rozpoczęli lepiej goście. Widać było wyraźnie, że drużyna z Liverpoolu ma ogromną chęć zrewanżować się za ostatnie słabe wyniki w starciach z Młotami. Przypomnijmy, że wcześniej w tym sezonie pokonaliśmy Liverpool FC już dwukrotnie. Ostatni mecz FA Cup na Anfield zakończył się bezbramkowym remisem, przez co obie drużyny musiały rozegrać spotkanie rewanżowe na Upton Park.

W pierwszym kwadransie gry nie oglądaliśmy zbyt wielu groźnych akcji. Liverpool utrzymywał się przy piłce. Imponowała finezja w budowaniu akcji ofensywnych. Wszystkie ataki gości rozbijała jednak skuteczna obrona Młotów.

W 5. minucie meczu dobrą szansę na zdobycie gola miał Christian Benteke. Piłka po rzucie rożnym trafiła prosto do zamykającego akcję napastnika LFC. Benteke uderzył na bramkę, ale na posterunku był Darren Randolph.

Minutę później zrewanżował się Joey O’Brien. Nasz obrońca dostał piłkę tuż przed polem karnym. Uderzył po ziemi a piłka po jego strzale trafiła w słupek.

W międzyczasie gra się nieco wyrównała i gospodarze również zaczęli grać atakiem pozycyjnym. Kolejną groźna sytuację oglądaliśmy dopiero w 29. minucie meczu. Piłkarze z Liverpoolu przeprowadzili szybką kontrę, piłka trafiła na skrzydło. Dośrodkowanie w pole karne i futbolówka została wybita przez obrońców. Trafiła jednak tuż pod nogi Teixeiry, któremu pozostało jedynie huknąć na bramkę Randolpha. Na szczęście strzał piłkarza gości był niecelny.

W 34. minucie ponownie podopieczni Jurgena Kloppa przeprowadzili akcję lewym skrzydłem. Tym razem skończyło się na strzale Coutinho w słupek.

Po słabszym fragmencie gdy Młotów, gospodarzom udało się wywalczyć rzut wolny tuż przed polem karnym rywala. Kibice, piłkarze West Hamu, piłkarze LFC – wszyscy wiedzieli co jest grane. To znakomita okazja dla Dimitri’ego Payeta na zdobycie bramki. Francuz podszedł do piłki, uderzył świetnie, lecz piłka po interwencji Mignoleta uderzyła w słupek.

Pod koniec pierwszej połowy przebudził się Enner Valencia. W 43. minucie popisał się świetnym rajdem, pobiegł z piłką na skrzydło, dośrodkował, lecz futbolówka została zagrana prosto w ręce bramkarza.

Chwilę później Valencia wyciągnął jednak wnioski. Kolejny rajd, ponownie zejście na skrzydło i tym razem podanie górą prosto do stojącego przy bramce Michaila Antonio. Anglik uderzył z pierwszej piłki i zdobył bramkę. Co tu dużo pisać. Zobaczcie sami.

Była to bramka strzelona “do szatni”. Piłkarze West Hamu schodzili do szatni w bardzo dobrych nastrojach.

Już na początku drugiej połowy, tuż przed polem karnym został sfaulowany Christian Benteke. Do piłki podszedł Coutinho. Brazylijczyk uderzył sprytnie pod murem. Piłkarze blokujący dostęp do bramki w momencie strzału podskoczyli, przez co piłka wpadła prosto do bramki Darrena Randolpha. Goście wyrównali wynik.

W 59. minucie na boisku pojawiło się dwóch ofensywnych graczy Liverpoolu. Origi wszedłw miejsce Teixeiry, zaś Sturridge zastąpił Coutinho. Był to jasny sygnał od Jurgena Kloppa. Niemiec chciał załatwić sprawę w regulaminowym czasie gry.

W 62. minucie Michail Antonio będąc z piłką blisko narożnika, uderzył futbolówkę na oślep w stronę bramki. Piłka niespodziewanie leciała prosto do siatki Mignoleta. Ostatecznie bramkarz LFC poradził sobie z tym “strzałem”.

Chwilę później z boiska musiał zejść Winston Reid. Reprezentant Nowej Zelandii w pewnym momencie złapał się za udo. Wszystko wskazuje na to, że był to groźny uraz i nasz obrońca prawdopodobnie nie zagra przez najbliższe kilka tygodni.

W 66. minucie piękną sztuczką techniczną popisał się Michail Antonio. Skrzydłowy zwiódł obrońcę, dośrodkował w pole karne do wybiegającego Ennera Valencii, lecz Ekwadorczyk padł na murawę. Piłkarze Młotów domagali się rzutu karnego, lecz sędzia nakazał grać dalej. Powtórki nie wyjaśniają sytuacji jednoznacznie, jednak moim zdaniem Valencia był powstrzymywany nieprzepisowo.

W 72. minucie kolejny piłkarz Młotów doznał kontuzji. Tym razem padło na Cheikhou Kouyate. Pomocnik po starciu z rywalem padł na murawę. Sędzie od razu przerwał grę. Wyglądało to bardzo groźnie, na boisku szybko pojawiły się służby medyczne. Kouyate wyglądał jakby stracił przytomność. Ostatecznie podniósł się z murawy, jednak nie był w stanie kontynuować gry. Slaven Bilić wprowadziłw jego miejsce Andy’ego Carrolla.

Kilka minut po tym zajściu, kolejny rzut wolny tuż przed polem karnym mieli goście. Tym razem, pod nieobecność Coutinho, do piłki podszedł Christian Benteke. Celny strzał napastnika Luverpoolu wybronił jednak Randolph.

W 80. minucie oglądaliśmy kolejną kontuzję piłkarza WHU. Joey O’Brien nie był w stanie podnieść sięz murawy. Początkowo wyglądało to na skurcz, jednak ostatecznie Irlandczyka zmienił Victor Moses. W takiej sytuacji Michail Antonio musiał cofnąć się na skrzydło obrony.

Ze względu na częste przerwy, sędzia doliczył aż 8 minut do regulaminowego czasu gry. Swoje szanse na zdobycie goli mieli Obiang i Carroll, jednak ostatecznie arbiter był zmuszony zarządzić dogrywkę.

W grze obu drużyn widać było zmęczenie. Wiązała się z tym niedokładność i brak chęci budowania koronkowych akcji. Oglądaliśmy wiele przypadkowych piłek, wykopów “na aferę” do przodu. Młoty walczyły dzielnie, jednak to goście byli bliżej zdobycia bramki. W 9. minucie dogrywki Benteke najpierw zmarnował świetną okazję po wybiciu obrońców, później znalazł się w sytuacji sam na sam jednak i tym razem nie dał rady pokonać Darrena Randolpha. Nasz rezerwowy bramkarz we wtorek spisywał się fenomenalnie.

W drugiej części dogrywki sporo problemów naszym obrońcom sprawiał Daniel Sturridge. Do 30. minuty wydawało się, że to goście są bliżej zdobycia zwycięskiej bramki. Sytuacja odwróciła się jednak diametralnie w doliczonym czasie gry. Młoty wywalczyły rzut wolny, kilkanaście metrów od linii pola karnego. Do piłki podszedł Dimitri Payet, wszyscy rośli zawodnicy z pola, udali się w pole karne. Francuz dośrodkował piękną podkręconą piłkę, która spadła wprost na głowę Angelo Ogbonny. Nasz obrońca uderzył mocno i nie dał szans bramkarzowi Liverpoolu!

Chwilę po golu Ogbonny, sędzia zakończył mecz. Młoty pokonały drużynę z Liverpoolu 2:1, dzięki czemu zagrają w kolejnej rundzie FA Cup. Rywalem West Hamu będzie Blackburn Rovers.