West Ham widowiskowo przegrywa z Liverpoolem w ramach ćwierćfinałowego spotkania  Carabao Cup! Dzisiejsza postawa drużyny Davida Moyesa zdecydowanie nie mogła się podobać – brakowało jakiejkolwiek jakości w obronie, płynnego wyprowadzenia, a przez długie fragmenty w ogóle umiejętności wyjścia spod pressingu z własnej połowy. Przewaga ekipy Kloppa była dziś znacząca i jednocześnie doskonale obrazuje nam potrzebę wzmocnień (także) defensywnych w nadchodzącym okienku transferowym. Bolesne są statystyki po tym meczu – 1bramka, 1 strzał celny, 1 strzał niecelny, 0.05xG. Oto jak prezentowało się dziś to niezwykle zjawiskowe (pod pewnym względem na pewno) 90 minut:

Spotkanie rozpoczęliśmy bardzo mocnym i zdecydowanym pressingiem gospodarzy. Gracze Moyesa musieli odnajdywać się przy bardzo małej ilości wolnych przestrzeni i z bojowo nastawionymi zawodnikami Kloppa. Mogliśmy spodziewać się dziś gry typowej dla Moyesball’u przy starciach z mocniejszymi rywalami – obrony i dynamicznego przejścia do kontry.

Pierwsza groźna okazja to strzał Eliotta z 10’ – zawodnik The Reds wbiegł w pole karne i skierował piłkę w kierunku dalszego słupka, jednak na szczęście piłka poleciała obok aluminium. Po tej sytuacji wprawdzie piłka została wybita, lecz wciąż pozostawała w posiadaniu Liverpoolu.

5 minut później ten sam zawodnik znów był bardzo blisko trafienia. Tym razem footballówka posłana zza pola karnego, poszybowała mniej więcej 0,5m nad poprzeczką bramki Areoli. Wyraźnie mieliśmy szczęście, gdyż od początku gospodarze zamykali nas na własnej połowie. Kiedy już zdarzały się okazjonalne kontry, najczęściej kończyły się albo niedokładnym dośrodkowaniem, albo przechwytem któregoś z obrońców.

Niestety, pierwszą bramkę straciliśmy w 28’. Said Benrahma źle podał piłkę, Ben Johnson nie pokrył odpowiednio i w rezultacie Dominik Szoboszlai znalazł wystarczająco dużo miejsca, aby oddać kąśliwy strzał po ziemi zza pola karnego. Footballówka posłana została na dalszy słupek z ogromną mocą i precyzją, toteż Areola nie zdołał skutecznie zainterweniować.

Druga odsłona spotkania nie przyniosła nic nowego w grze The Hammers. Zupełnie niewidoczny pozostawał Pablo Fornals, Johnson popełniał błędy, a najmocniejszym punktem zdawał się Soucek – kilkukrotnie zbawieńczo interweniował pod bramką Areoli. Przewaga Liverpoolu była ogromna, nie tylko w statystykach. Marazm to dobre określenie na grę drużyny z Londynu.

Niebywała szansa (przynajmniej na pierwszy strzał w meczu) nadarzyła się w 54’ – Ben Johnson przedryblował lewą flanką od pola karnego Areoli pod bramkę przeciwnika, oddając piłkę na dobieg świetnie ustawionemu Bowen’owi. Gdyby nie interwencja Tsimikasa w ostatniej chwili, zagrożenie mogłoby być zdecydowanie większe. Ostatecznie skończyło się na rzucie rożnym, po którym footballówka została wybita.

Wydawało się, że będzie nieco lepiej i możliwość wyrównania przyjdzie po czasie – nic bardziej mylnego. Gospodarze zdołali zwiększyć dorobek bramkowy w 56’, zakładając widowiskową siatkę Areoli. Po tym trafieniu na boisku zameldował się Lucas Paqueta, zmieniając Saida Benrahme. Algierczyk zdecydowanie nie zaprezentował dziś spektakularnej czy przekonującej gry.

Kolejne minuty nie przyniosły poprawy, a co więcej, na boisko po stronie rywali weszli Mo Salah i Trend A. Arnold.

Kiedy to po bardzo groźnym strzale Kudusa nadzieja znów wróciła, po serii błędów graczy West Hamu straciliśmy 3 bramke. Zapanowała istna apatia w środku boiska, niezdolność odebrania piłki i karygodne błędy (szczególnie linii obrony).

Honor został obroniony, za sprawą fantastycznego trafienia Bowena! Anglik najpierw uniknął spalonego, okiwał obrońcę The Reds w polu karnym i z niełatwego kąta umieścił piłkę w siatce. Dużym wkładem przy tym golu może popisać się obrona Liverpoolu – z łatwością ominięta za sprawą pechowej interwencji.

Na nic zdał się ten wysiłek, gdyż już parę minut później wspominany Salah zdobył kolejną bramkę. Otrzymując doskonałe podanie na dobieg, Egipcjanin nie mógł się pomylić. Abyśmy nie oglądali za mało bramek, kolejna bramka padła już 3 minuty później. Tragikomicznie prezentowała się dzisiaj defensywa Młotów, ale generalnie ciężko chwalić któregokolwiek z zawodników. Przy okazji wynik ten stanowi kolejny przykład potrzeby wzmocnień w zimowym okienku – nie tylko na pozycji napastnika, ale i środkowego obrońcy.

 

 

Liverpool 5 – 1 West Ham United

 Szoboszlai 28′, Jones 56′, 85′, Gakpo 71′, Salah 82′ | Bowen 77′

 

 

Liverpool: Kelleher, Gomez, Van Dijk © (Konate 61′), Quansah, Tsimikas (Bradley 69′), Endo (Alexander-Arnold 60′), Jones, Szoboszlai (Salah 60′), Elliot, Gakpo, Núñez
Niewykorzystani zmiennicy: Adrian (BR), Clark, Gordan, McConnell, Diaz

West Ham United: Areola, Coufal (Kehrer 71′), Mavropanos, Ogbonna ©, Johnson, Álvarez (Ings 81′), Souček, Fornals, Kudus (Ward-Prowse 71′), Benrahma (Paquetá 57′), Bowen
Niewykorzystani zmiennicy: Fabiański (BR), Zouma, Cresswell, Emerson, Mubama

Sędzia: Tim Robinson