Antonio: Mogę tutaj realizować swoje ambicje

Michil Antonio podpisał w tym tygodniu nową, długoterminową umowę z West Hamem. Laureat nagrody Młota Roku udzielił wywiadu dla klubowej telewizji. 

Gratulacje Michail! Jaka jest Twoja reakcja na podpisanie nowej umowy do 2021 roku?

Jestem wniebowzięty! Uwielbiałem każdą chwilę tutaj i cieszę się, że doszliśmy do porozumienia i mogę skupić się na następnym sezonie. Jestem zachwycony, że podpisałem czteroletnią umowę. Chciałbym podziękować Davidowi Sullivanowi, ponieważ mieliśmy małą umowę, że dojdziemy do porozumienia. To świetny człowiek, dziękuję! 

Ależ miałeś udany rok! 

Kiedy byłem młodszy, dorastałem w południowym Londynie i chodziłem na mecze West Hamu. Bardzo mi się podobało. W poprzednim sezonie byłem bliski zdobycia nagrody za najlepszego gracza sezonu, w tym mi się to udało. To kwestia konsekwentnego dążenia do celu. Nie chcę zaniżać swoich standardów w przyszłym sezonie. 

Ten rok był lepszy od poprzedniego, ponieważ grałem w każdym meczu od deski do deski a także zostałem powołany do reprezentacji Anglii, o czym marzyłem od dzieciństwa. Mam nadzieję, że wciąż będę posuwał się do przodu, gdyż zawsze chcę grać lepiej, niż poprzednio.

Sporo już osiągnąłeś w swojej karierze, a w marcu będziesz miał 27 lat. Myślisz, że najlepsze lata gry są wciąż przed Tobą? 

Zdecydowanie! Chciałem uporządkować sprawę z kontraktem, ponieważ będę teraz w najlepszym okresie swojej kariery, gdzie wszystko może się zdarzyć. 

Każdy zawodnik chce odcisnąć swoje piętno w jakiś sposób. Mnie się udało! Strzeliłem pierwszego gola w historii London Stadium i jednego z ostatnich na Boleyn Ground. Jestem z tego dumny, ale nie chcę na tym poprzestać i zostawić po sobie więcej śladów. 

Zawsze powtarzałeś, że jesteś bardzo ambitny i chcesz zrobić kolejny krok w swojej karierze, kiedy nadarzy się okazja. Czy w związku z tym podpisanie nowej umowy jest potwierdzeniem, że możesz zrealizować swoje ambicje w West Hamie? 

Jestem ambitny i jedną z rzeczy, którą chcę osiągnąć jest gra w Lidze Mistrzów, a podpisując kontrakt z West Hamem pokazuję, że wierzę w to, że możemy zająć miejsce premiowane grą w Lidze Mistrzów. Mam nadzieję, że nam się uda i możemy powalczyć o miejsca w top 4. 

Czy West Ham jest większym klubem, o którym mówiłeś podpisując umowę w 2015 roku?

Zawsze wiedziałem, że West Ham jest wielkim klubem z ogromną bazą fanów. Kiedy pojawiłem się na Boleyn Ground zastanawiałem się, dlaczego tylko 36 tysięcy widzów ogląda mecz, a gdzie reszta fanów? Gdziekolwiek nie pójdę to spotykam kibiców West Hamu. W Dubaju, Japonii – wszędzie! Wiedziałem, że musimy zwiększyć ilość miejsc na stadionie, a decyzja, żeby się tutaj przenieść była dobrą decyzją. 

Byłeś już częścią wielkich momentów na nowym stadionie. Czy uważasz, że zbliżamy się do tego, żeby London Stadium był naszym nowym domem? 

Zostawiliśmy Boleyn Ground, na którym wydarzyło się tyle rzeczy i historii i było pewne, że wieloletnim fanom Młotów przeprowadzka się nie spodoba. To jak wyprowadzka do nowego domu – nie czujesz się w nim komfortowo przez pewien czas. Nam też ciężko było się dostosować, ale idzie nam już coraz lepiej i niedługo się zadomowimy na dobre. 

Wybacz zmianę tematu na nieprzyjemny, ale obecnie jesteś kontuzjowany. Jak przebiega rehabilitacja? 

Rehabilitacja przechodzi zgodnie z planem, obecnie wciąż poruszam się o kulach. Potrwa to jeszcze tydzień, a później je odłożę. Potem jeszcze kilka tygodni treningów siłowych i przejdę do zajęć wydolnościowych i mam nadzieję, że odpowiednio się przygotuję do przyszłego sezonu. 

Jeśli się uda, to będę dostępny już w pierwszych meczach przyszłego sezonu, a negatywny scenariusz jest taki, że wrócę po przerwie reprezentacyjnej w sierpniu. 

Za miesiąc się żenisz, więc pewno chciałbyś już chodzić bez kul? 

Wtedy myślę, że będę już bez kul, tak sobie przyrzekłem! Wyobraź to sobie – stoisz przy ołtarzu z ochraniaczem na kolano i z kulą. Wyobraź sobie pierwszy taniec – to nie wyglądałoby dobrze! Myślę, że uda mi się wzmocnić odpowiednio nogę do tego czasu. 

Kończąc – jeszcze kilka lat temu grałeś w bardzo niskich ligach – wciąż musisz się szczypać, żeby uwierzyć, że to nie jest sen?

Muszę się czasem uszczypnąć. Czasem budzę się rano i nie mogę uwierzyć w moje szczęście. Mam 27 lat i trójkę dzieci, a mam wrażenie, że jeszcze niedawno miałem 18 lat. Życie płynie szybko, a ja jestem szczęśliwy. Ludzie mówią, że jestem z tych, którzy się wciąż uśmiechają. Na co miałbym narzekać?