Porażka w fatalnym stylu. West Ham 2:4 Watford

Drużyna West Hamu w fatalnym stylu przegrała na własnym stadionie z Watford FC 2:4. Obie bramki dla Młotów zdobył Michail Antonio. 

Tym razem wszystko miało już pójść po naszej myśli. Slaven Bilić w końcu mógł wystawić mocną pierwszą jedenastkę. Na mecz z Watford wrócili Dimitri Payet i Manuel Lanzini. W ataku zadebiutował nowy nabytek – Simone Zaza. Mecz u siebie, z drużyną która zdecydowanie jest w zasięgu – to się musiało udać. Niestety mimo dwubramkowego prowadzenia, West Ham nie zdobył w tym meczu nawet punktu.

watford_post

Młoty bardzo dobrze rozpoczęły to spotkanie. Już w pierwszej minucie Antonio miał bardzo dobrą okazję na zdobycie gola. Chwilę później goście odpowiedzieli dobrą sytuacją Ighalo. Napastnik Watford urwał się skrzydłem i miał przed sobą jedynie Jamesa Collinsa. Zwód, strzał i piłka trafia w boczną siatkę.

Mecz zapowiadał się świetnie – oglądaliśmy bardzo szybką grę. W 5 minucie wymiana ciosów w końcu przyniosła efekt. Rzut rożny, dośrodkowanie Payeta. W polu karnym dobrze ustawiony był Michail Antonio, który głową skierował piłkę do siatki.

Strzelony gol dodał skrzydeł gospodarzom. Naprawdę fajnie oglądało się grę West Hamu. Antonio sprawiał sporo problemów obrońcom gości. Dobrze na skrzydle obrony radził sobie Masuaku, ciekawe rozwiązania ofensywne na boisku pokazywali Payet i Lanzini.

Dobra gra przyniosła drugie trafienie Antonio. W 33. minucie Dimitri Payet pognał piłką skrzydłem. Jeden zwód, drugi, niespodziewane podanie raboną i piłka ponownie ląduje na głowie Antonio, a następnie w siatce. Z resztą zobaczcie sami:

Zapowiadało się na dość wysokie zwycięstwo Młotów w tym meczu. Niestety jeszcze przed przerwą piłkarze Watford doprowadzili do remisu.

Najpierw w 41. minucie gola zdobył Ighalo. Napastnik Watford ponownie uciekł skrzydłem i znalazł się sam na sam z Byramem. Zwiódł naszego obrońcę i uderzył nie dając szans Adrianowi.

W doliczonym czasie gry kuriozalny błąd w polu karnym popełnili James Collins i Adrian. Dzięki nieporozumieniu między zawodnikami, w dobrej sytuacji znalazł się Deeney. Piłkarz Watford uderzył tuż pod poprzeczkę i na tablicy wyników mieliśmy 2:2.

W drugiej połowie oglądaliśmy dalszy ciąg festiwalu strzeleckiego gości. W 53. minucie na listę strzelców wpisał się Capoue. Francuz zamykał akcję po dośrodkowaniu. Przyjął piłkę, uderzył z woleja. Po jego strzale piłka odbiła się jeszcze od słupka. Adrian nie miał żadnych szans przy tym golu.

Dziesięć minut później mieliśmy już 2:4. Ponownie na skrzydle sporo problemów stwarzał Ighalo. Napastnik Watford tym razem po serii zwodów zdecydował się na podanie do środka. Tam dobrze ustawiony był Holebas. Grek uderzył na bramkę i przypieczętował zwycięstwo swojej drużyny.

Slaven Bilić próbował jeszcze odwrócić losy tego meczu zmianami. Na boisku zobaczyliśmy Jonathana Calleri’ego (za Marka Noble’a), Ashley’a Fletchera (za Simone Zazę) i Gokhana Tore (za Sama Byrama). Niestety do ostatniego gwizdka wynik nie uległ zmianie.