Obok silnego charakteru na boisku skrywa się skromna i uprzejma postać -Tomáš Souček

Tomáš Souček, to niezwykle pozytywny człowiek. Obok jego silnego charakteru na boisku kryje się skromna, spokojna i uprzejma osobowość – niezwykle popularna postać, której pracowita postawa została przyjęta przez innych graczy i kibiców w Londynie z niezwykłą radością.

Wiele osób mówiło, że w Premier League będzie ciężko. Ja tak nie sądziłem, nawet mimo wątpliwości, które naturalnie się pojawiały – powiedział Souček analizując swoje spostrzeżenia sprzed kilku miesięcy.

Souček swoją sylwetką nie jest postrachem na boiskach. Wielu zastanawiało się, czy Czech poradzi sobie z niezwykłą fizycznością tej ligi.

Wierzę, że moja siła pochodzi ze mnie. Kiedy moje ciało jest mocne w środku,  ja jestem gotowy do walki na boisku i mam to w głowie. To nie jest ważne, jak wyglądam. Nawet kiedy byłem młodszy powtarzałem sobie, że chcę zdominować każdy kwadrat boiska. Chciałem pomóc moim ludziom w każdej sytuacji.

„Moją wielką inspiracją była rodzina”

Rodzina wyraźnie odgrywa kluczową rolę dla reprezentanta Czech. W sierpniu poślubił on swoją dziewczynę Natalię.

Souček jest urodzony w małym miasteczku Havlíčkův Brod. Jego kariera ostatecznie rozpoczęła się w Sparcie Praga. Wszystkie sukcesy to po prostu nagroda dla niego i jego rodziny za poświęcenie i ciężką pracę

Moja podróż w świecie piłki była bardzo ciężka. Kochałem piłkę nożną i grałem w małym mieście liczącym około 10 000 osób. Cała moja rodzina była rodziną sportową.

Moją wielką inspiracją byli najbliżsi. Mój tata zabrał mnie na mój pierwszy trening piłkarski, ponieważ był trenerem. Moja mama grała w piłkę ręczną. Ja grałem w piłkę nożną od wczesnego dzieciństwa.

Kiedy miałem dziesięć lat, pojechałem na obóz treningowy i tam był trener Slavii Praga, który wybrał mnie do swojej drużyny. Zespół był oddalony aż o 120 km od mojego rodzinnego domu. Byłem małym chłopcem, więc te kilometry to był kłopot.

To było logistycznie ciężkie zadanie. Przez następne pięć lat jeździliśmy do Pragi samochodem. Początkowo było to dwa razy w tygodniu, ale potem nawet codziennie. To było bardzo trudne dla mojej rodziny, ponieważ rodzice pracowali. Brali wolne dni, a potem odpracowywali ten czas, który spędzali ze mną na treningach.  

Wielka zmiana nastąpiła, gdy miałem około 15 lat i mieszkałem z kolegami z zespołu na studiach. Wracaliśmy do domu tylko w weekend. Było lepiej, bo rodzice mogli zostać w domu i zająć się swoimi obowiązkami.

Kiedy zacząłem grać w czeskiej lidze, a teraz będąc w Anglii, chcę im pokazać, że jestem bardzo wdzięczny za to, co dla mnie zrobili. Chcę zrobić dla nich wszystko, co w mojej mocy. Mam najlepsze wsparcie jakie mogłem sobie wymarzyć. Moja rodzina bardzo się cieszy, że  jestem szczęśliwy – mówi Tomáš Souček.

Wsparcie kibiców

Souček jest zachwycony w West Ham United także tym, że niemal natychmiast pokochali go kibice.

Bardzo szybko się zadomowiłem. Przyjechałem tuż przed końcem okna transferowego i rozegrałem swój pierwszy mecz dwa lub trzy dni później. Wkrótce potem nastąpił lockdown. To było trochę dziwne. Mamy z moją żoną  dwuletnią córkę. Było to dla nas trudne w nowym miejscu – ale był to trudny czas dla wszystkich. 

„Lockdown był trudnym czasem dla wszystkich, dla nas także”

Chcieliśmy spędzać czas ze sobą i bliską rodziną. Chcieliśmy odwiedzać dziadków i im pokazywać naszą córkę, jak rośnie.  Przyjechaliśmy z Pragi do nowego miasta i od razu zostało ono zamknięte. Niezwykle ciężki czas.

Trenowaliśmy w tym czasie razem z żoną. Ona też lubi biegać. Pojechaliśmy na Hackney Marshes, gdzie w jednym miejscu jest 50 boisk. To było dla mnie niesamowite uczucie i wspaniały widok.

Wziąłem piłkę, kilka pachołków i zrobiłem indywidualny trening. Czasami moja żona podawała mi piłkę i pomagała mi się cieszyć treningiem. Lubiłem też trenować z moją córką. Było to bardzo fajne miejsce dla całej rodziny, zwłaszcza przy wiosennej pogodzie w marcu i kwietniu. 

Czasami byli ludzie, którzy machali do mnie, a inni krzyżowali ramiona na piersi. Musieliśmy zachować dwumetrowy dystans, więc nie podchodzili do mnie, ale byli bardzo przyjaźni.

Po wznowieniu rozgrywek poczułem, że bardzo dobrze się przygotowałem, a zespół kontynuował pomoc w zaaklimatyzowaniu się. Jestem tutaj szczęśliwy.

Marzenie o grze w Premier League się spełnia

Życiowe marzenie Součka o grze na najwyższym szczeblu na doskonałym poziomie, znalazło odzwierciedlenie w  jego doskonałym samopoczuciu w Anglii. Pomogło mu to także szybko przyswoić język.

Zaledwie sześć miesięcy po przyjeździe do Anglii, udzielił drugiego wywiadu jako zawodnik West Ham – ale tym razem płynnie w języku jego angielskim.

Nie sądzę, żeby to było zbyt dobre jak ja mówię – zażartował. Zacząłem uczyć się angielskiego sześć miesięcy przed przyjazdem do Anglii. Było ciężko, ale znalazłem nauczyciela, który jest teraz moim dobrym przyjacielem i chyba się udało.

Przed przybyciem do West Ham mogłem przejść do innej ligi. Propozycje były z  Włoch, Rosji i Niemiec. Ale powiedziałem mojemu agentowi, że moim marzeniem jest Anglia. Kiedy byłem młody, oglądałem Premier League i Ligę Mistrzów z moim ojcem. Powiedziałem: chcę jechać do Anglii i pokazać swoje maksimum.

Kiedy agent  zaproponował mi West Ham, chciałem natychmiast tu przyjechać. To było dla mnie jak najpiękniejszy  sen.

„Chcemy się doskonalić i poprawiać. Naszym marzeniem jest awansować w tabeli” 

Naszą ambicją jest być znacznie silniejszą drużyną niż w poprzednim sezonie- podkreśla Czech.

Odkąd przybył do Premier League, wydaje się uzasadnione stwierdzenie, że Souček zrobił dla Młotów bardzo dużo. Reprezentant Czech daje zespołowi równowagę, dzięki której West Ham United zaczął rozkwitać w najwyższej klasie rozgrywkowej w Anglii.

Myślę, że duża zmiana nastąpiła po otwarciu boisk – wspomina. Byliśmy nisko w tabeli, ale po pokonaniu Chelsea poprawiliśmy się i dopracowaliśmy wiele elementów. Kiedy mieliśmy przygotowania do sezonu, dużo rozmawialiśmy. Mamy pewność, że jesteśmy bardzo silnym zespołem i chcemy rywalizować ze wszystkimi. 

Pokazaliśmy naszego ducha, naszą wiarę na przykład przeciwko Leicester i Tottenhamowi. Było tak ciężko na 10 minut przed końcem z przegraną trzema bramkami. Można było się już poddać, a my pokazaliśmy siłę i wiarę we własne możliwości. 

Naszą ambicją jest być znacznie silniejszą drużyną niż w poprzednim sezonie – zakończył rozmowę Souček.

West Ham Poland

FREE
VIEW