Po siedmiu latach pełnych emocji, sukcesów i wyzwań, Łukasz Fabiański – były reprezentant Polski i filar West Hamu United – pożegnał się z klubem, który stał się jego piłkarskim domem. W specjalnym wywiadzie opublikowanym na oficjalnej stronie „Młotów”, polski bramkarz opowiedział o swojej drodze w londyńskim zespole, o chwilach radości i smutku, a także o emocjach towarzyszących jego ostatniemu występowi w barwach West Hamu.

W niedzielnym meczu przeciwko Ipswich Town (3:1), Fabiański zagrał po raz 216. i zarazem ostatni dla klubu, stając się czwartym najstarszym zawodnikiem w jego historii. Wspominając ten dzień, nie krył wzruszenia:
Myślę, że dla mnie to była po prostu ogromna radość, przyjemność być dziś na boisku i mieć szansę wystąpić po raz ostatni przed naszymi kibicami – podkreślił z widocznym wzruszeniem.

Byłem naprawdę szczęśliwy, że menadżer dał mi dziś taką szansę i odnieśliśmy zwycięstwo, więc jestem naprawdę zadowolony z występu, atmosfery i przyjęcia, jakie otrzymaliśmy na koniec. To był piękny dzień – dodał, odnosząc się do ciepłego pożegnania, jakie zgotowali mu kibice.

Fabiański przypomniał też swoje sportowe sukcesy w barwach „Młotów” – od zdobycia nagrody Młota Roku w 2019 roku, przez niezapomniany triumf w Lidze Konferencji Europy w 2023 r., po dramatyczne chwile, jak odpadnięcie z Eintrachtem Frankfurt w półfinale Ligi Europy w 2022 r. oraz trudny, pełen wyzwań sezon 2024/25. Jednak nawet w gorszych momentach zawsze starał się być blisko zespołu i fanów:

Zawsze starałem się być tam, nawet w trudnych momentach, a czasami oznacza to również udzielanie odpowiedzi naszym kibicom, ponieważ oni zawsze zasługują na odrobinę wyjaśnienia.

W jego słowach często pojawia się jedno, bardzo znaczące słowo – „dom”. Londyn, West Ham i społeczność wokół klubu stały się dla Fabiańskiego i jego rodziny czymś więcej niż tylko miejscem pracy

To dla mnie niesamowite, nie tylko z piłkarskiego punktu widzenia, ale także z rodzinnego, ponieważ myślę, że poza piłką nożną, dla nas jako rodziny jest to wyjątkowe – znaleźliśmy również swoje miejsce, będąc tu, w tej części Londynu, która jest otoczona kibicami West Ham – opowiadał.

Wspomniał też o swoim synu, który – jak przyznał z dumą – jest dziś zagorzałym kibicem klubu:

Jeśli zapytasz mojego syna, to jest prawdziwym fanem West Ham. Niektórzy z jego szkolnych kolegów zostali fanami klubu z powodu mnie lub nawet jego.

Zamknięcie kariery w barwach West Hamu na stadionie, na którym siedem lat wcześniej debiutował w tym samym meczu przeciwko Ipswich, miało dla Fabiańskiego wyjątkową symbolikę:

Zabawne jest to, jak życie pisze scenariusz, że twój pierwszy i ostatni mecz dla danego klubu odbywają się na tym samym stadionie, grasz z tą samą drużyną. Powiem, że to było szczęśliwe zakończenie.

Na zakończenie, dziękując kibicom, klubowi i wszystkim, którzy towarzyszyli mu przez lata gry w bordowo-błękitnych barwach, Łukasz Fabiański wyraził nadzieję na lepsze jutro dla West Hamu:

Dziękuję bardzo za tę piękną podróż i życzę wam wszystkiego najlepszego na przyszłość. Mam nadzieję, że po tym trudnym sezonie Klub powróci silniejszy w kolejnym sezonie i pójdzie we właściwym kierunku.

Słowa Fabiańskiego są podsumowaniem niezwykłej historii – nie tylko piłkarskiej, ale także osobistej. Historii człowieka, który zyskał szacunek kibiców i związał się z klubem na poziomie, który wykracza poza boisko.