ExWHUemployee o transferze Carvalho

Znany i ceniony informator ExWHUemployee opublikował na łamach portalu thewesthamway.co.uk aktualizację na temat transferu Williama Carvalho. Zapraszamy do zapoznania się z jego doniesieniami.

Kilka dni temu na jednej ze stron internetowych poświęconych West Hamowi podana została informacja, jakoby rozmowy na temat Williama Carvalho ze Sportingu na London Stadium zostały porzucone ze względu na zbyt wysokie wymagania finansowe jego obecnego klubu oraz przez złą kondycję fizyczną zawodnika. Ta wiadomość momentalnie została podchwycona przez Sky i w takim samym kontekście informacja ta została rozprzestrzeniona. Dziennikarze Sky przekopiowali tekst z owej strony o WHU, gdyż zostało tam użyte stwierdzenie, iż wieści o rzekomym upadku transferu zostało potwierdzone przez „starszego informatora”. Takie określenie widnieje w wielu newsach na tej stronie. Jako, że Sky korzysta z takich źródeł jak ta strona oraz moje konto na Twitterze, informacja poszła w obieg. Czasami nawet szybciej niż następnego dnia po naszej audycji radiowej, Sky wypuszcza artykuły powołując się na mnie, przez co czasem jestem nazywany „źródłem Sky”. Uważam to za bardzo dziwną praktykę multi-milionowej korporacji. Przez ostatnie pięć lat zmyśliłem dwie historie aby sprawdzić, czy Sky je zacytuje i ku mojemu zdziwieniu – zacytowali.

Mimo wszystko, zakończmy już tę część historii. Rozmowy na temat tego transferu trwają już od 3-4 tygodni lub dłużej. Klub myśli, że jesteśmy bardzo blisko finalizacji transferu, a później Sporting podnosi swoje oczekiwania. Działo się tak kilkukrotnie i wciąż się dzieje. Włodarze zaproponowali swoją ostateczną ofertę i powiedzieli, żeby Sporting się zdecydował. Póki co nie zdecydowali się. West Ham i David Sullivan są sfrustrowani postawą Portugalczyków, tak jak oni naszą. Zawsze dochodzi się do takiego punktu, w którym mówi się: słuchaj, bierzesz, albo nie. To jest końcowy etap negocjacji, ale temat transferu nie jest jeszcze martwy.

Sporting ma dylemat. Tak, jak pisałem wcześniej – to mocni negocjatorzy i liczą, że ugniemy się albo że do rozmów wkroczy inny klub i zaproponuje więcej. Oni całe okienko aktywnie szukali chętnych na zawodnika. Problemem jest główna płatność, którą chcieliśmy rozłożyć na lata, ale Sporting się na to nie chce zgodzić. Powiedzieliśmy, jaki mamy limit na tego zawodnika, oni powiedzieli, ile za niego chcą. Obie wyceny są od siebie odległe. To bardzo podobny przypadek do tego z Arnautoviciem, jednak w przypadku Austriaka sprawa nie była tak rozdmuchana w mediach. Coś musi się ruszyć. Sam zawodnik bardzo wyraźnie dał do zrozumienia, że chce do nas dołączyć, a w takim przypadku trudno jego obecnemu klubowi zrobić cokolwiek, tak, jak miało to miejsce z Payetem u nas i z Arnautoviciem w Stoke.

Tak, jak mówiłem wcześniej, co również potwierdził Bilić – klub był pewien zakupu. To jest bardzo trudna operacja i widzę, że West Ham nie jest już taki pewny zakupu. Wciąż możemy próbować rozmawiać o zawodniku ze Sportingiem, ale umowa nie jest martwa, jak już zdążyły ogłosić media. Plotki, że kondycja fizyczna Carvalho jest słaba, gdyż nie grał przez trzy tygodnie są moim zdaniem dziwaczne. On został powołany do reprezentacji Portugalii, brał udział w przygotowaniach do zespołu. Nawet jeśli potrzebowałby trzech tygodni na zbudowanie swojej kondycji, to to mimo wszystko byłaby największa transakcja w historii naszego zespołu. Czy 3 tygodnie potrzebne na jego odbudowę naprawdę ważą na losach tego transferu, nawet jeśli podczas negocjacji byliśmy tego świadomi?!

Slaven powiedział, że to jest jedyny zawodnik, jakiego chce i potrzebuje, więc wydaje się mało prawdopodobne, by zostały przeprowadzone jakiekolwiek inne transfery, chyba, że nagle pojawi się ciekawa opcja wypożyczenia. Bilić był pewien, że William podpisze umowę z West Hamem w czwartek, tuż przed meczem z Newcastle. To jest jak z kupnem domu – najmniejsza zmiana może spowodować, że umowa upadnie lub dom, o którym myślisz, że go nie kupisz nagle zostaje dostępny. Nie można być niczego pewnym, dopóki nie zostaną złożone podpisy pod umową. Trzeba cierpliwości. Obecnie nie wiadomo, jaki będzie finał sprawy z Carvalho.

Krzysztof Hamrol
Kontakt: krzysztof.hamrol@gmail.com