Finał Pucharu Anglii

Wembley, Londyn, 28 kwietnia 1923

Bolton Wonderers 2     West Ham United 0

Frekwencja: 126,047

Podekscytowany wspaniałą wygraną West Hamu w półfinale z Rams, 17 letni George Kerr już nie mógł się doczekać godziny meczu. Była sobota, 28 kwietnia 1923 roku. Dzień finału FA Cup!

‘Byłem świadkiem tego wspaniałego zwycięstwa na Stamford Bridge. Nie mogło mnie zabraknąć w sobotę na Wembley. Zająłem sobie miejsce w ‘London General Omnibus’ – wielkim pojeździe z odkrytym dachem i solidnymi oponami, który zmierzał pod sam stadion. Co prawda miał odjechać z Barking o 11:00, lecz sztuka ta udała mu się pół godziny później. Lecz kto się tym przejmował? Mecz miał rozpocząć się dopiero o 3 po południu, więc nie mogło być mowy o żadnym spóźnieniu.’

‘Mimo utrudnień w ruchu, zarówno autobus jak i całe miasto były przesiąknięte karnawałową atmosferą. Samochody tego dnia były wystrojone w klubowe barwy. Kibice stali na ulicach i śpiewali. Niemal na każdym rogu było słychać „I’m forever blowing bubbles’ lub „one, two, three, four, five…”

‘Cała główna ulica była przepełniona gapiami. Patrzyli na nas i udzielali wsparcia w śpiewach i dopingu. Byliśmy już bardzo blisko stadionu. Jednak nagle doznałem szoku. Jakiś człowiek wracający z Wembley podszedł do nas i powiedział, że wejście na stadion jest niemożliwe. Podobno policja zamknęła bramę. Nie zamierzaliśmy jednak odpuścić. Bus zatrzymał się ok. ¾ mili przed stadionem, gdyż podjechać bliżej po prostu się nie dało. Przebiegłem ten dystans jak najszybciej tylko mogłem.’

‘Kiedy dotarłem pod stadion, zobaczyłem wysoką na 2,5 metra bramę, po której kibice wspinali się niczym stado małp. Dołączyłem do nich. Droga na stadion była ciężka, lecz jak się później okazało – był to dopiero początek.’

Po pokonaniu bramy, nie miałem  już problemu z wejściem na stadion. Nie musiałem iść – byłem pchany przez tłum, który przetransportował mnie na same trybuny. Niestety czekała tam na mnie niemiła niespodzianka. Będąc już na miejscu zobaczyłem, że …nic nie widzę. Nie widziałem praktycznie ani kawałka boiska. Trafiło mi się bardzo kiepskie miejsce na samym końcu trybun od strony pola karnego. Rozejrzałem się w koło i zobaczyłem, że na trybunie wyżej jest kilka ‘luźnych przestrzeni’. Nie zastanawiając się długo wspiąłem się po ogrodzeniu i już po chwili byłem na swoim nowym, o wiele lepszym miejscu.’

‘W czasie meczu stadion pękał w szwach. Ludzie siedzieli dosłownie na boisku, oddzieleni linią stworzoną przez funkcjonariuszy policji. W pierwszych minutach mecz był kilka razy przerywany, gdyż „żywy mur” złożony z policjantów często nie wytrzymywał naporu. Później sytuacja została w miarę opanowana.”

‘Kibice West Hamu najbardziej liczyli na duet Jimmy Ruffel – Vic Watson. Bolton mógł poszczycić się natomiast Tedem Vizardem na lewej stronie. Piłkarz ten był etatowym reprezentantem Walii. Dobrze zbudowanym i wyszkolonym taktycznie.’

‘Pierwsza bramka dla Boltonu padła w 6 minucie meczu. Vizard przejął piłkę na skrzydle, na wysokości linii pola karnego. Dośrodkował ją do Smitha, który podał do znakomicie ustawionego Jacka. Ten popisał się szybkim dryblingiem i nie dał szans bramkarzowi ‘Młotów’ – Huftonowi. Była to piękna bramka, przy której napastnik wykazał się ogromnym spokojem. Po trafieniu Boltonu emocje opadły i tak też zostało do końca pierwszej połowy. West Ham był tego dnia bezradny. Jedynie w drugiej połowie ‘ Młoty’ stworzyły sobie jedną sytuację strzelecką. Było to mocne crossowe podanie od Richardsa. Przejął je Watson, lecz nie opanował na tyle piłki aby zdobyć bramkę. Przejął ja bramkarz Boltonu – Pym. Druga bramka dla Boltonu padła 10 minut po rozpoczęciu drugiej połowy. Po błędzie George’a Kay’a, znakomitym strzałem popisał się Smith i na tablicy wyników było już 2:0.’

‘To nie był dzień West Hamu. Być może w innym czasie, w innym miejscu ‘Młoty’ zdołały by wygrać to spotkanie. Taki jest jednak futbol. Bolton był na pewno ekipą bardziej doświadczoną i wygrał to trofeum jak najbardziej zasłużenie .Tak czy inaczej opuściłem stadion ze zwieszoną głową.’

‘Ciężko było mi wrócić do domu. Większość autobusów nie dotarła pod stadion. Na dodatek wszędzie było pełno kibiców Boltonu, którzy świętowali swój sukces. Jakoś wydostałem się spod Wembley. Później złapałem autobus, którym pojechałem prosto na Green Street – zaraz obok mojego domu. Byłem zmęczony, głodny, lecz po części także zadowolony. Głównie z tego, że mogłem być świadkiem tak wielkiego i historycznego wydarzenia.’

Bolton Wanderers: Pym, Haworth, Finney, Nuttall, Seddon, Jennings, Butler, Jack, Smith JR, Smith J, Vizard

West Ham United: Hufton, Henderson, Young, Bishop, Kay, Tresadern, Richards, Brown, Watson, Moore, Ruffell

Sędzia: D.H. Asson